Strona głównaGłosem naszych nauczycielek
Głosem naszych nauczycielek

Głosem naszych nauczycielek (2)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Personalizm w wychowaniu – na czym polega?

  

Może brzmi to bardzo naukowo, ale ten prąd filozoficzny - na szczęście - towarzyszy nam w życiu. Na pewno ważne miejsce ma w naszym przedszkolu, gdzie całą pracę opieramy o podejście personalistyczne w wymiarze chrześcijańskim. Żeby nie było zbyt górnolotnie, zapraszam do dalszej części tekstu, a tam – co to dla nas oznacza
w praktyce.

 

Założenia

Personalizm chrześcijański, stawia w centrum swoich rozważań osobę. Nie społeczność, nie jakąkolwiek idea, ale to właśnie osoba jest tu najwyższą wartością, o którą trzeba się troszczyć. Początków tego nurtu można dopatrywać się już w Starożytności, jeszcze bez wymiaru chrześcijańskiego, później za to szczególnie został wzmocniony w XX wieku, w opozycji do nieludzkich ideologii, panujących w czasie wojny i po niej.

W tym duchu działał i tworzył Jan Paweł II, którego rozważania opierają się mocno na tej filozofii i ją rozwijają.

 

Personalizm chrześcijański w przedszkolu

Jak to wygląda w naszym „sternikowym” ujęciu?

Nauczyciel zwraca się do dziecka po imieniu. Nie mówi do niego „ej, ty, w niebieskiej czapeczce”… Z zasady staramy się szybko nauczyć imion dzieci, żeby czuły, że są dla nas ważne. Na dziecko patrzymy całościowo, to znaczy: nie zajmujemy się tylko wzmacnianiem jednej ze sfer w życiu dziecka, np. rozwojem intelektualnym. Staramy się działać tak, aby dziecko rozwijało się w każdym aspekcie swojego jestestwa – zarówno intelektualnym, psychicznym, społecznym, emocjonalnym, fizycznym… Nie pozostajemy obojętne również wobec jego rozwoju duchowego.

Nie porównujemy dzieci do siebie. „Jaś uczy się lepiej niż Staś, Staś jest bardziej otwarty na innych niż Jaś”. Chcemy naszym oddziaływaniem pedagogicznym sprawić, aby każde z tych dzieci rozwinęło się na tyle, na ile może – wiadomo, że predyspozycje i możliwości każdego z nas są inne. Staramy się więc, aby każdy przedszkolak rozwinął się maksymalnie, ale w swojej własnej „kategorii”, a nie według czyjegoś z góry opracowanego schematu. Chociaż oczywiście znamy psychologię rozwojową i kiedy widzimy pewne symptomy, wskazujące na odbieganie od „normy” rozwojowej, informujemy o tym zawsze rodziców, aby nie przeoczyć czegoś ważnego.

Patrzymy na dziecko nie jak na przykład z podręcznika dla początkujących nauczycieli. Nie jak na przypadek zachowania takiego, czy innego. Dziecko jest dla nas zawsze tym konkretnym człowiekiem, w tej konkretnej sytuacji. Jeśli zrobi coś złego, nigdy nie potępiamy dziecka jako osoby, jedynie zwracamy uwagę na to, że jego zachowanie było złe. Uczymy tego, jak zrobić, żeby poprawić swoje zachowanie albo jak zadośćuczynić innym.

Z tego wszystkiego wypływa też bardzo ważna dla nas prawda – nie traktujemy dziecka jako „gorszego” od nas, dorosłych – przez to, że mniej wie, ma mniejsze doświadczenie, czy może czasem mniej od nas rozumie. Uważamy, że dziecko tak, jak nauczyciel, jest osobą, która ma prawo do swoich emocji, w ramach poszanowania wolności drugiego człowieka. Jako nauczycielki wiemy, że z jednej strony same nauczamy, a z drugiej – niewiarygodnie dużo uczymy się od naszych wychowanków. Widzimy, jak pięknie potrafią dbać o siebie nawzajem i wprowadzać w czyn to, co im przekazujemy jako wiedzę.   

Mamy swoje przedszkolne zasady, do których dzieci starają się stosować. Są one często przez nas tłumaczone, dzieci też wiedzą, jak wpływa na innych to, gdy ktoś ich nie przestrzega – np. co się stanie jeśli nie uznawalibyśmy zasady „mówię zamiast bić”. Jednocześnie również i tu postrzegamy każde z dzieci osobno. To znaczy – zasady obowiązują nas wszystkich (również nauczyciela), ale dokładnie obserwując uczniów wiem, którego z nich bardzo dużo kosztowało powstrzymanie się od uderzenia kolegi, a dla którego było to bardzo proste.

Personalizm to nie indywidualizm

Żeby nie wzbudzić w Czytelniku mylnego przekonania, chcę tutaj wyjaśnić pewną sprawę. Otóż personalizm, to nie to samo co indywidualizm. Wszystkie dzieci uczestniczą w zajęciach w swojej grupie, wszystkie wiedzą, że mają robić to, o co prosi pani, że mają również być posłuszne rodzicom. Wspólnie bawią się i uczą. Siedzą w wybranych przez nauczyciela miejscach. Jedzą wspólnie posiłki. Wszystkie noszą również mundurki.

Bardzo ważne jest dla nas, aby dzieci potrafiły odnaleźć się w grupie i w społeczeństwie. Uczymy ich tego i również staramy się wzbudzać w nich empatię, umiejętność pomocy drugiemu człowiekowi. W związku z tym nie propagujemy podejścia indywidualistycznego do dziecka. Indywidualne – tak, indywidualistyczne – nie. Nasze dzieci z czasem widzą, jak ważne jest bycie dobrym dla innych i, że czasem warto zrezygnować z jakiejś drobnej przyjemności dla samego siebie, aby ucieszyć innych (wszystko odpowiednio wyważone).

Dbamy o kształtowanie adekwatnego poczucia własnej wartości naszych dzieci, walczymy z etykietyzowaniem ich w grupie, jeśli tylko pojawiają się takie symptomy. Jednocześnie – w zgodzie z ich rodzicami – myślę, że rozwijamy w nich poczucie, że nie są „centrum wszechświata”, ale że muszą patrzeć szerzej – na innych wokół nich.

Miłość chrześcijańska

To, o czym między sobą jako nauczycielki często rozmawiamy, to fakt, że my po prostu kochamy te dzieci. W kontekście miłości chrześcijańskiej – chcemy dla nich dobra. Wiemy, że osoba do swojego rozwoju potrzebuje podejścia z miłością, tak, jak roślina – słońca i wody. Bywa ona nie raz mylona z pobłażaniem. My staramy się o podejście z miłością, ale i konsekwencją. Właśnie po to, aby wydobyć z dziecka, to co jest w nim najlepsze. Nie tylko to, co dla niego najłatwiejsze – ale też to, kiedy musi przekroczyć siebie, aby zrobić coś dobrego, pięknego i potem odczuwać satysfakcję z wykonanych postępów. W trudnych sytuacjach staramy się rozeznać, co dla tego dziecka będzie najlepsze?

Wracamy więc do punktu wyjścia – w centrum naszych przemyśleń jest zawsze dziecko jako osoba. Dobro osoby ludzkiej oraz jej rozwój w pełni człowieczeństwa, aby chciała bardziej być niż mieć. Rozwój dziecka w atmosferze miłości wymagającej – takiej, o jakiej mówił Jan Paweł II.

Mam poczucie, że można by o tym jeszcze wiele napisać… zostawiam jednak temat do refleksji.

 

Joanna Fiołek    

Nauczycielka Przedszkola „Źródło” Fundacji STERNIK - Kraków

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po co nam agendy?

 

Codzienny ekwipunek naszych przedszkolaków, to nie tylko standardowy plecak z bidonem, jak w innych przedszkolach. Dzieci w „Źródle” mają jeszcze agendy, które nie raz traktują jak skarb i chętnie wertują je w domu z rodzicami… Do czego służą agendy?

 

Najpierw trochę o formie. Agendy są w formacie A5, wyglądają jak standardowe, ładnie oprawione kalendarze. W środku znajdziemy podział na każdy dzień z uwzględnieniem najważniejszych dat świątecznych oraz imienin. Po tym opisie można by stwierdzić, że to zwykły kalendarz, prawda?

Zauważanie dobra

A jednak jest zupełnie inaczej. I to dzięki temu, co w kolejnych dniach przedszkola pojawia się w tej agendzie. Otóż zarówno nauczyciele, jak i rodzice, zamieszczają w niej pozytywne wpisy na temat danego dziecka. Już słyszę głosy współczesnych psychologów, którzy zwracają uwagę na to, aby nie przyzwyczajać dziecka do nagradzania, bo będzie chciało wtedy robić coś dobrego nie dlatego, że samo tego naprawdę chce, ale dlatego, że to zadowoli kogoś innego… Nie, to zupełnie inny rodzaj „chwalenia”. To raczej zwracanie uwagi na konkretną rzecz, którą dziecko zrobiło dobrze, sytuację, w której dziecko pomyślało o innych, moment, w którym przekroczyło samego siebie – na przykład swoje obawy, czy uprzedzenia. To nie jest ogólna uwaga, typu: „jesteś miły”. Nie, to bardzo szczegółowa informacja: „Podzieliłeś się zabawkami z kolegą. To było miłe”.

To nie jest chwalenie „w powietrze”. To wzmacnianie pozytywnych zachowań. Zauważanie dobra w dziecku. Uświadomienie mu, jak wiele potrafi, jak wiele wie. Wspieranie samodzielności i aktywności, wzmacnianie poczucia własnej wartości, pokazanie właściwego kierunku rozwoju w najprostszy, dostępny dziecku sposób.

Dla nauczyciela jest to tym bardziej ważny moment. Bywa czasem, że z jakimś dzieckiem w grupie trudniej jest zbudować relację. Gdy nauczyciel zatrzymuje się nad agendą tego dziecka i zastanawia się nad tym, co dobrego dziś mu wpisać, zauważa wiele momentów z danego dnia, kiedy jego wychowanek zrobił postępy, pomógł innym, zadbał o porządek… To wszystko rzeczy, które warto zauważyć i wzmocnić. A nauczyciel wtedy tym bardziej buduje w sobie pozytywny obraz swojego ucznia.

Dla rodzica jest to nieoceniona pomoc we wzmacnianiu pożądanych zachowań w domu. Wielokrotnie przekonujemy się w przedszkolu, jak ogromną radość wzbudzają w dzieciach wpisy rodziców. Często podchodzą do nas rano z otwartą na odpowiedniej stronie agendą, pokazując informację od mamy, czy taty, że posprzątali pokój, pomogli przygotować wspólny posiłek albo zdobyli szczyt góry podczas weekendowej rodzinnej wyprawy. Wydawać by się mogło, że takie jedno, krótkie zdanie od rodzica, jest błahą informacją, tymczasem dla dziecka, to prawdziwy powód do dumy. Po takim wpisie często dziecko chętniej wykonuje daną czynność, kojarząc ją pozytywnie. Tym bardziej, kiedy wie o tym, że pani w przedszkolu przeczyta dany wpis – a nauczycielki na etapie przedszkola są dla dzieci dużymi autorytetami – jest to dla niego ważna sprawa.

To nie dzienniczek ucznia

Agendy z zasady służą pozytywnym wpisom. Dlatego nie jest to alternatywa dzienniczka ucznia. Mają jeszcze jeden istotny cel, a więc informowanie. Kiedy ma wydarzyć się coś ważnego albo chcemy rodzicom z danej grupy przekazać jakąś informację, poprosić o przyniesienie czegoś na zajęcia, zgłosić termin wycieczki… agenda jest do tego doskonałym narzędziem. Również rodzice korzystają z tej opcji, gdy chcą nas o czymś poinformować – np., że dziecko wyjdzie danego dnia wcześniej  do domu, albo że proszą o to, aby wyszło na plac zabaw w określonym ubraniu albo… jeszcze wiele innych możliwych wiadomości. My sprawdzamy agendy naszych uczniów codziennie i zachęcamy też do tego rodziców, aby mieć z nimi stały kontakt. Dla nich jest to też szczególny sposób na poznanie tego, co danego dnia działo się w przedszkolu. Wiemy, że nie wszystkie dzieci chętnie opowiadają o tym, co robiły przez te kilka godzin dnia. Wpis w agendzie pomaga dziecku przypomnieć sobie o dobrych momentach, a rodzicom dać świadomość, „co w tym przedszkolu tak naprawdę się dzieje”.

Szczególną „moc” agendy widzimy w pierwszych latach przedszkola, dlatego wtedy staramy się o jak najczęstsze wpisy, ale rodzice informują nas, że jej pozytywne działanie ujawnia się nawet w latach szkolnych dzieci. Często działają trochę jak pamiętnik, dzieci proszą w domu o wracanie do wpisów sprzed tygodni, żeby przypomnieć sobie miłe chwile.

Bardzo lubimy korzystać z tego narzędzia, widzimy, że daje nam ono wiele możliwości. Zachęcamy do tego również rodziców naszych wychowanków i obserwujemy, jak chętnie się w to włączają. A dzieci? A dzieci po prostu się z tego cieszą. Czy to nie wspaniały efekt?



Autor:

Joanna Fiołek

Nauczycielka Przedszkola „Źródło” Fundacji STERNIK - Kraków

    

 

 

 

 

Kalendarz

loader

Logowanie



 

Napisz do nas

Jeśli masz jakiekolwiek pytania napisz do nas na adres

przedszkole.zrodlo@krakow.sternik.edu.pl

szkola.zrodlo@krakow.sternik.edu.pl

Kontakt

"Źródło" Przedszkole Fundacji Sternik-Kraków 

ul. Zygmuntowska 12a, 31-354 Kraków Azory

tel.: 12 265 01 68

 

Go to top